środa, 12 kwietnia 2017

Miesiąc przed ślubem - coraz częściej dochodzi do mnie, że nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie [Karolina]

Do ślubu został miesiąc!!! Równiusieńki! I powoli dociera do mnie, że nie usiądę za miesiąc na kanapie, nie odpalę laptopa i nie napiszę do Was, nie spojrzymy z Szymonem na siebie i nie krzykniemy „Michu! Za miesiąc ślub, ale będzie!” I być może przestanie nas zadziwiać szybkość uciekających dni… Zatrzymamy się na chwilę, złapiemy za ręce, przysięgniemy miłość aż po grób, a na palce nałożymy obrączki, które będą tego symbolem… Brzmi jak bajka prawda? I tak się składa, że to właśnie my w tej jednej jedynej bajce zgarnęliśmy główne role <3

My… ja i on. On i ja :) My, które nigdy nie zadało pytania „czy aby na pewno” my, które jest na dobre i na złe, my, które ociera łzy i zawsze podaje pomocną dłoń, my, które nie krytykuje i obroni przed całym światem, gdy będzie taka potrzeba. My, czyli tysiące uśmiechów i przytulasów za dnia.  My, które sprowadzi na ziemię, gdy trzeba i ustawi do pionu, my, które wspiera.  My które nie bywa lecz my, które jest, my, które daje pewność, że zawsze będzie…:)

Coraz częściej dochodzi do mnie, że nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie. I mimo tej całej ślubnej gorączki, jestem spokojna, bo wiem, że mężczyzna, który już za miesiąc ma zostać moim mężem jest dokładnie TYM mężczyzną. :)

Cała reszta choć również ważna jest tylko pięknym dodatkiem do tego, i choć łatwo jest się w tym wszystkim zatracić to pamiętajmy, aby nie mylić kolejności.

Nie dość, że przez ostatni miesiąc nerwy opadły to w dodatku udało nam się pozałatwiać sporo ważnych rzeczy (w gruncie rzeczy pewnie jedno wynika z drugiego :)). Nie dalej niż klika dni temu wraz z przyjaciółką wybrałam się na przymiarkę sukni ślubnej, której nie zamieniłabym na żadną inną! Jedno środowe popołudnie spędziliśmy w towarzystwie przesympatycznej pary i najlepszej Asystentki <3, z którymi stworzyliśmy coś naprawdę fajnego! Ale póki co cichosza, bo nigdy nie wiadomo kto tu zajrzy. :P Kolejny dzień poświęciłam na spotkanie z managerką sali weselnej, na którym towarzyszyły mi nasze Mamcie :) Kilka wieczorów minęło mi na dekorowaniu słoiczków – których mam już pokaźną ilość. A pewnego wieczoru nawet zaczęliśmy tańczyć! Skończyło się na kupie śmiechu i figurach, których nie powtórzyłby nawet zawodowy tancerz. :P

Z wielką niecierpliwością czekam na swój wieczór panieński, który odbędzie się już za półtora tygodnia! :D Dostałam wskazówkę aby ubrać się w coś w intensywnym kolorze, a z racji na to, że brakowało mi czegoś takiego w szafie to wybrałam się z przyjaciółką na zakupy i upolowałam czerwoną kiecką – a co każda wymówka jest dobra :D Jestem pewna, że to będzie niezapomniany wieczór! :)


Opowiem Wam na koniec coś całkiem śmiesznego. :) Lata temu, gdy jeszcze zdarzało mi się pisać pamiętnik, gdy odwiedził mnie Szymon, który nie był jeszcze nawet moim chłopakiem! Z uśmiechem na twarzy zajadał upieczonego przeze mnie murzynka, za którym jak się później dowiedziałam szczególnie nie przepada :P Właśnie w ten grudniowy wieczór wzięłam długopis do ręki i napisałam: „Dzisiaj był u mnie Szymon – mój przyszły mąż :D” Nie pytajcie mnie skąd ja to wzięłam, sam Szymon nie dowierzał jak mu o tym powiedziałam – oczywiście dużo, dużo później :P Czasem tak się dzieje, że to się wie od razu, a czasem ta ‘mądrość’ przychodzi z czasem lecz gdy już się zjawi nie pozostawia ŻADNYCH wątpliwości… :)


2 komentarze:

  1. Nie musi być perfekcyjnie, żeby było idealnie. Wystarczy, że dla nas ten dzień jest spełnieniem marzeń, wtedy możemy być pewni, iż wszystko będzie jak należy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis, warto przeczytać przed ślubem :)

    OdpowiedzUsuń