poniedziałek, 16 stycznia 2017

Nowe początki - przeprowadziliśmy się



Hej! Na wstępie chciałabym Was bardzo, bardzo gorąco przeprosić. Nie było mnie tutaj miesiąc (jak ten czas leci!) i była to moja najdłuższa przerwa, jak do tej pory. Wszystkiemu winna jest nasza przeprowadzka, wykańczanie domu i próba odnalezienia się w zupełnie nowym miejscu. To wszystko pochłonęło nas do tego stopnia, że mój laptop zdążył pokryć się kurzem. ;) Ale już jestem! I mam nadzieję, że będę już regularnie. 

Zanim jednak wrócę do tematów ślubnych muszę się trochę wygadać na temat tego, co aktualnie się u nas dzieje. Zresztą nie od dziś, mieszają się tu tematy ślubne i te zupełnie prywatne. 

Jak wiecie, w sylwestra się przeprowadziliśmy. Wybraliśmy sobie najbardziej przełomową datę i muszę przyznać, że byłam bardzo podekscytowana rozpoczęciem nowego roku w nowym miejscu. Niestety zima nie jest ani trochę dobrym czasem na remonty i wszystko z nimi związane. Już odczuwamy tego skutki, ale mam nadzieję, że wszystkiemu z czasem zaradzimy.

2017 powitaliśmy więc na swoim! Zamieniliśmy wynajmowane dwupokojowe mieszkanie na własny dom, a duże miasto na wieś. I bardzo nam dobrze z tą zamianą. :) Choć prawda jest też oczywiście taka, że jeszcze się tego nowego miejsca uczymy. A mnie wciąż zaskakuje, że tutaj ludzie czekając na autobus, rozmawiają ze sobą (ja już za pierwszym razem dowiedziałam się o tym, co kto studiuje, z czego ma kolokwium lub gdzie jedzie do pracy ;)). 

Tego sylwestra zapamiętamy na pewno do końca życia. Kubę trzeba było siłą odciągać przed 21.00 od układania paneli i prosić go, by zmył z siebie ten pył, bo już ledwo go było spod niego widać. I w zasadzie wszystkie kolejne dni, już nowego roku, upływały nam bardzo podobnie. A mój mąż gdyby mógł to pewnie całkowicie zrezygnowałby ze snu. Jak już kiedyś pisałam, całe wykańczanie domu, odbywa się u nas bez żadnej ekipy remontowej. Możemy na szczęście liczyć na wsparcie i pomoc rodziny, ale zdecydowaną większość robót mój Kuba robił (i wciąż robi) zupełnie sam. Szpachlowanie, kładzenie paneli, malowanie ścian, zakładanie gniazdek elektrycznych, montowanie kuchni razem ze wszystkimi sprzętami, fugowanie, szlifowanie – nic mu nie straszne. ;) A ja tylko z każdym kolejnym dniem, otwieram coraz szerzej oczy ze zdziwienia. Jestem z Niego niesamowicie dumna! 

Od jakiegoś tygodnia mamy kuchnię. Nie wiedziałam, że można się w tak krótkim czasie, tak bardzo stęsknić za zlewem, za przygotowywaniem posiłków na blacie, za posiadaniem wszystkich potrzebnych rzeczy pod ręką. Przecież ja już się zdążyłam dorobić siniaków na kolanach, od mycia sterty naczyń w wannie. :D Jest więc kuchnia! I jej ukończenie było chyba tym momentem, w którym powoli zaczęliśmy łapać oddech.

W domu do zrobienia jest jeszcze całe mnóstwo rzeczy i podejrzewam, że 2017 będzie na to wszystko za krótki. ;) Ale teraz już ze spokojem. Staram się też, jak mogę, stopować Kubę, który tak bardzo chciałby zrobić wszystko na raz. A przecież jest też normalna praca, mnóstwo innych zobowiązań, no i odpoczywać kiedyś trzeba. 

Poza wykańczaniem domu jest też mnóstwo rzeczy do załatwiania na zewnątrz. Te wszystkie umowy: z kanalizacją, ze śmieciami, z prądem. Internet, którego wciąż nie mamy. ;) A dziś nawet, pierwszy raz w życiu, zameldowaliśmy się pod jednym adresem. :D

Powoli, bardzo powoli, zaczynamy wieść w tym domu zwyczajne życie. Dziś był pierwszy ugotowany tutaj obiad, w piekarniku właśnie dochodzi ciasto, a na ścianie pojawiły się pierwsze zdjęcia. Te wszystkie kroki i momenty sprawiają, że możemy nazywać to miejsce „naszym domem” z coraz większym przekonaniem.

Mam nadzieję, że ten stopniowy powrót do rzeczywistości, spowoduje też moją bardziej regularną obecność tutaj. Lubię to miejsce i brakuje mi pisania, gdy nie mam na to czasu. Jeżeli jakieś wpisy z tematyki remontowo-domowej, szczególnie Was interesują, to dajcie znać. Bardzo chętnie napiszę na ten temat coś więcej. :) Oczywiście, jeżeli macie jakieś życzenia, co do wpisów z tematyki ślubnej, to też piszcie!





3 komentarze:

  1. gratulacje z okazji przeprowadzki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. gratulacje! ja też z narzeczonym planujemy dom :) ale pewnie będziemy go "sami" budować, więc pewnie dłużej zejdzie niż w waszym przypadku. już nie mogę się doczekać :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Początki bywają trudne, ale grunt to dobre nastawienie. Naszym zdaniem jeżeli jest się z ukochaną osobą wszystko staje się prostsze i przyjemniejsze. Tak jak właśnie przeprowadzki. Życzymy samych miłych chwil.

    OdpowiedzUsuń