piątek, 15 lipca 2016

Dziś porozmawiamy o pieniądzach



Chyba nikomu nie trzeba mówić o tym, że ślub oraz wesele (przede wszystkim wesele) to ogromny wydatek. Koszty zaczynają się od kilkunastu tysięcy, a kończą na kilkudziesięciu. I gdyby spojrzeć na to tak całkiem trzeźwo, to trzeba nieźle zwariować, by takie pieniądze wydać na zorganizowanie jednego dnia. ;) Ale nie o to mi w tym wpisie chodzi. Nie będę was przekonywać by rezygnować z wesela, by nie wydawać tych pieniędzy. Myślę, że są w naszym życiu takie dni i takie momenty, które są warte dużo więcej niż to ile na nie wydamy. I dzień ślubu jest właśnie jednym z nich. Wspomnienia są warte tysiąckroć więcej. Inna sprawa, jeżeli ktoś nie marzy o weselu. Zorganizowanie przyjęcia dla najbliższych to dużo mniejsze koszty, ale nadal znaczne (więc i tak zachęcam do przeczytania wpisu ;)). 

Niestety jednak aspektu finansowego nie da się pominąć i to finanse są tym, co najczęściej nas ogranicza. 


Na samym początku przygotowań warto ustalić budżet jakim będziemy dysponować oraz to, czy finansujemy ten dzień sami, czy możemy liczyć na pomoc rodziców. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy. Pomoc finansowa jest wielkim ułatwieniem. Często jednak łączy się też z chęcią współdecydowania przez rodziców o naszym dniu. A wizja nasza i ich często się niestety różni – o czym już pisałam. ;) Absolutnie, nie musi jednak tak być zawsze i rodzice mogą być niesamowitym wsparciem!

Co jednak gdy nie dysponujemy takimi pieniędzmi? Często od zaręczyn do ślubu upływa bardzo dużo czasu – u nas było to aż dwa lata i osiem miesięcy. Czas ten pozwala na odłożenie znacznej kwoty i był to jeden z powodów, dla których tyle czekaliśmy ze ślubem(ale nie jedyny). Ułatwieniem jest też to, że wiele ślubnych wydatków rozkłada się w czasie. Nie musimy więc jednorazowo dysponować sumą kilkunastu tysięcy. Przy organizacji tego dnia z dużym wyprzedzeniem czasowym, zaliczki płacimy nawet dwa lata przed ślubem. Zakup różnych rzeczy materialnych też możemy rozłożyć w czasie. Natomiast niektóre koszty ponoszone są dopiero w dniu wesela czy nawet po nim. Wszystko to powoduje, że wydatki stają się bardziej znośne.;)

Gdy już ustalimy budżet jaki chcemy przeznaczyć, warto stworzyć też wstępny kosztorys. Świetnie sprawdza się przy tym zwykła tabelka w Excelu. Ja taką utworzyłam już na samym początku organizacji. Wypisałam w niej poszczególne elementy oraz przewidywane na ten cel wydatki. Oczywiście, tabelka ta z czasem ulegała zmianie, bo na początku nawet się dobrze nie orientowaliśmy w możliwych kosztach. Niestety, musimy przygotować się na to, że ostateczny koszt może przekroczyć początkowo zakładany przez nas budżet. Dzieje się tak dlatego, że o niektórych punktach zapominamy a inne za nic nie chcą się zmieścić w tych ramach, które zakładaliśmy. Mimo wszystko, nie wyobrażam sobie planowania wesela bez takiej szczegółowej analizy wydatków. Jestem przekonana, że kosztowałoby nas to wtedy dużo, dużo więcej. Dobrym rozwiązaniem jest też, w momencie gdy któryś koszt nam wzrośnie, spróbować zmniejszyć inny – by ostateczny wynik wyszedł podobny.

Na czym warto, a na czym nie warto oszczędzać?
Duże znaczenie ma tu kwestia waszych priorytetów. Dla niektórych najważniejszą pamiątką będzie film, a dla innych najważniejsza będzie wymarzona, droga suknia. Dlatego na początku powinniśmy porozmawiać ze sobą i zastanowić się co dla nas będzie priorytetem. Dla mnie taką rzeczą numer jeden były piękne zdjęcia z tego dnia. Natomiast nigdy nie byłam fanką ślubnych filmów. Mieliśmy więc do wyboru: zdecydować się na przeciętne zdjęcia i przeciętny film lub cały nasz budżet na ten cel, przeznaczyć na świetnych fotografów. Kolejną kwestią była muzyka. Początkowo byliśmy nastawieni na zespół (choć bardziej to narzeczony był nastawiony ;)), ale szybko zdaliśmy sobie sprawę, że te naprawdę dobre zespoły są poza naszym zasięgiem. I znów trzeba było podjąć decyzję: słaby zespół czy bardzo dobry DJ? Tak samo sprawa wygląda, ze wszystkimi innymi ślubnymi elementami. Wszystko jest kwestią wyborów i kompromisów. Czasem trzeba zrezygnować z jednego, by móc sobie pozwolić na coś innego.

Warto też nie podejmować decyzji zbyt szybko. Nie wybierać pierwszej firmy do której napisaliśmy, tylko zapoznać się z ofertami innych. Pozwoli nam to na zorientowanie się w panujących na danym rynku cenach i tym co dany usługodawca oferuje. Pamiętajmy też, że cena nie zawsze idzie w parze z jakością i czasem wybranie tańszej opcji jest jednocześnie wybraniem lepszej. Dobrze jest też z potencjalnymi usługodawcami zwyczajnie rozmawiać, bo oni też są ludźmi.;) Ja mówiłam zawsze bardzo wprost o tym ile możemy wydać i z czego jesteśmy, w takim razie, w stanie zrezygnować. Mojemu mężowi np. marzył się słodki stół, ale nie mieliśmy już wolnej kwoty na ten cel. Po rozmowach z kobietą, która robiła nam wszystkie słodkości zdecydowaliśmy się, że zorganizujemy słodki stół, kosztem wzięcia mniejszej ilości ciast tradycyjnych. Tym sposobem ogólna kwota, która miała być przeznaczona na słodycze, nie uległa wielkiej zmianie. Podobnie sprawa wyglądała z dekoracjami. Po to by móc sobie pozwolić na wymarzone dekoracje na sali, zmniejszyliśmy ich liczbę w kościele. Z większością ludzi naprawdę idzie się dogadać i oni nie raz sami proponują rozwiązania, na które wy może byście nie wpadli. :) 

Można oszczędzić na sukni, kupując używaną. Ja tego nie zrobiłam, ale po czasie myślę, że jest to super rozwiązanie – to przecież kreacja tylko na jeden dzień. Można też oszczędzić na różnych weselnych atrakcjach, upominkach dla gości, dekoracjach czy braku poprawin (my zorganizowaliśmy kameralne w ogrodzie u teściów). Tylko znów pozostaje pytanie, co dla nas jest ważne. ;) Nie jestem dobrą osobą do pisania o oszczędnościach, bo nasze wesele do najtańszych nie należało. Ostatecznie jednak przekroczyliśmy wstępnie planowany budżet o bardzo niewielką kwotę. A po weselu mam takie wspaniałe poczucie, że nie żałuje żadnej wydanej przez nas złotówki. Dokonaliśmy najlepszych wyborów. :) 

A jak to wyglądało/będzie wyglądać u was? Gdzie szukacie oszczędności, a na co jesteście w stanie przeznaczyć dużo?

Poniżej zamieszczam naszą excelową tabelkę, jednak bez poszczególnych kosztów-nie chcę aż takich szczegółów umieszczać na blogu.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz