wtorek, 21 czerwca 2016

Miesiąc po ślubie



Minęło, nie wiadomo kiedy ani nie wiadomo gdzie. Dziś oficjalnie kończy się nasz „miodowy miesiąc”. A ja sobie ostatnio wszystko nim tłumaczyłam. Że bałagan w mieszkaniu? Przecież po ślubie jesteśmy. ;) Że pranie nie zrobione? Miesiąc miodowy! A tu trach! I trzeba wracać na ziemię. :P

Co prawda nasze urlopy już dawno, dawno się skończyły, a w podróży poślubnej żadnej nie byliśmy. Ale człowiek chodzi jeszcze ciut nad ziemią po takich wydarzeniach. ;) W mieszkaniu stoi pełno ślubnych kartek z życzeniami, na lodówce wiszą ślubne zdjęcia, a w zamrażarce znajdzie się nawet jeszcze jakieś weselne jedzenie. :P Do obrączki przyzwyczaiłam się już na tyle, że mogę bez problemu wyjść z domu bez pierścionka zaręczynowego, ale bez niej się nie ruszę. Nie ma też dnia bym nie przeglądała naszych ślubnych zdjęć czy filmów, które dostaliśmy od naszych przyjaciół oraz od fotografów. 

Co się zmieniło od ślubu? „Mężujemy” i „żonujemy” sobie na każdym kroku. Sprawiliśmy sobie nawet odpowiednie koszulki („żona idealna” oraz „mąż niezastąpiony”). A gdy już wasz mąż ubierze taką koszulkę to pamiętajcie, że możecie od niego wymagać nieco więcej - w końcu jest „niezastąpiony”. ;) Jesteśmy też dla siebie chyba bardziej wyrozumiali – nie zaliczyliśmy jeszcze ANI JEDNEJ małżeńskiej kłótni. :P A ogółem czasem nam się zdarza. ;) Zmieniła się na pewno świadomość. Świadomość, że ma się męża, a nie „tylko narzeczonego”. Słowa „narzeczony” jakoś w ogóle nie lubiłam używać i rzadko mi się zdarzało, za to „mąż” brzmi dumnie. (Ja sobie oczywiście trochę żartuje. ;))

Tak na poważnie, to nie będę się tu dużo rozwodzić nad tym co się zmienia po ślubie, bo chyba zdecydowanie za krótki czas nam minął, by to stwierdzić. W każdym razie u nas wciąż dość sielankowo i na chwilę obecną bardzo, bardzo instytucję małżeństwa polecam. :P 

Powoli przyzwyczajam się do nowego nazwiska i już zdecydowanie rzadziej, zdarza mi się podpisać panieńskim niż w pierwszych dniach. Dostaliśmy już nawet dwa ślubne zaproszenia na jedno nazwisko. :P Na pierwszy ślub idziemy już w ten piątek, a czekają nas w tym roku jeszcze dwa kolejne. I super, chętnie pobawię się na weselach, bo nasze tak szybko minęło. :D

Wymieniłam już dowód osobisty, zmieniłam dane w banku, złożyłam oświadczenie o zmianie nazwiska w pracy oraz czekam za nowym paszportem. Swoją drogą, Pani w urzędzie poproszona o wniosek na dowód, powiedziała do mnie: „Pierwszy dowód, tak?”. Więc chyba wciąż wyglądam na osiemnastkę, nic mnie to małżeństwo nie postarzyło. :P 

W tym miesiącu odbył się też nasz ślubny plener, który dostarczył nam masy śmiechu i przepięknych zdjęć (widzieliśmy dopiero kilka, ale wiem, że wszystkie będą przepiękne :P). Pojechaliśmy z naszymi fotografami aż pod Karpacz, ale zdecydowanie było warto. :) Za to jak po tej sesji włożyłam moją brudną, wilgotną suknię ślubną do bagażnika, tak wciąż w tym bagażniku jeździ. :P Pora i tym się zająć.

Podsumowując-jesteśmy razem już od ośmiu lat (stukną nam w przyszłym miesiącu!), ale teraz jest zdecydowanie chyba jednej z fajniejszych naszych okresów. Dobrze mieć tę świadomość, że jest się rodziną, że przysięgało się sobie, że aż do śmierci. Mam nadzieję, że przez całe życie będziemy robić wszystko, by tej przysięgi dotrzymać. Praca, pieniądze, każdy inny sukces – to wszystko jest ważne i potrzebne. Ale dla mnie zawsze priorytetem było stworzenie szczęśliwej, kochającej się rodziny i chyba nic innego nie ma dla mnie takiej wartości. I jeżeli tylko mamy siebie i jesteśmy dla siebie numerem jeden to wiem, że cała reszta będzie dobrze. Moim największym życiowym osiągnięciem i moją dumą jest właśnie ta nasza relacja. Na tę pierwszą, ślubną miesięcznice życzę nam dużo miłości, wzajemnego zrozumienia i bycia dla siebie oparciem. Niech po prostu będzie tak, jak jest i oby dane nam było przeżyć tak, jak najwięcej wspólnych lat. 

Bajkowe Śluby

6 komentarzy:

  1. Koszulki rewelacja! Żona idealna zapewne z mosquito ;) Właśnie sama jestem ciekawa jak to wszystko będzie wyglądać już po ślubie.. pierwszy miesiąc musi być bardzo ekscytujący :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mąż niezastąpiony też z Mosquito ;) Po ślubie jest ekstra! Fajnie jest pożyć jeszcze tak trochę oderwanym od rzeczywistości. :P I fajnie jest nie musieć już załatwiać tych wszystkich ślubnych rzeczy. :)

      Usuń
  2. Fantastycznie się to czytało! Dużo szczęścia i miłości na kolejne miesiące i lata :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Piekny i taki prawdziwy wpis :D Pamietam nasze pierwsze miesiace po slubie. Zawsze w te date wracalismy do hoteliku Złote Runo, w ktorym mieslismy wesele i jedlismy kolacje. Tak zeby uczcic, powspominac :D Troche dziwny zwyczaj, ale zawsze nam to duzo radosci dawalo. :)

    OdpowiedzUsuń