poniedziałek, 27 czerwca 2016

Nasz ślub w punktach



Od naszego wielkiego dnia minął już ponad miesiąc i chyba pora by go na tym blogu pokrótce zrelacjonować. Kilka dni po ślubie sama dla siebie (i dla kilku zainteresowanych osób;)) spisałam najważniejsze wspomnienia i emocje z tego dnia, po to by po czasie móc do nich wracać i na nowo je sobie przypominać. Pamięć niestety jest zawodna, a wspomnienia z czasem blakną. Polecam więc każdej Pannie Młodej, właśnie na świeżo po ślubie zanotować te najbardziej dla nas wartościowe momenty. 
 
Dziś, może nieco krócej niż w moich prywatnych zapiskach – nasz ślub i wesele w kilku punktach.

  • Jestem osobą bardzo emocjonującą się i przeżywającą różne wydarzenia. Niesamowicie łatwo się też wzruszam. Znając siebie byłam więc przekonana, że w dzień ślubu będę się bardzo denerwować i popłaczę się kilka razy. Nic takiego się nie stało! Pamiętam jak jeszcze dzień przed czekałam, kiedy w końcu zacznę się denerwować. :P Od rana w dzień ślubu byłam wręcz ekstremalnie spokojna, bawiłam się z siostrzenicą, czytałam bajki i wcale, ale to wcale nie czułam, że dziś wychodzę za mąż. Na przysiędze też się nie popłakałam i nawet chyba nie załamał mi się głos. To co głównie czułam tego dnia to wielka radość, miłość i pewność, ale na pewno nie zdenerwowanie.
  • Ten dzień w ogóle okazał się dużo łatwiejszy niż sobie wyobrażałam. :) Nie było stresu w kościele, nie było zdenerwowania przed pierwszym tańcem itd. Nie przejmowałam się też rzeczami, które nie wyszły, a kilka ich było. 
  • Nic bym w tym dniu nie zmieniła. I choć oprawa muzyczna w kościele miała być inna i choć nie planowałam tańczenia pół wesela na boso w za długiej sukni – to i tak dla mnie (myślę, że dla nas) było idealnie. Ten dzień nie dość, że był prostszy to był też piękniejszy niż cokolwiek co wcześniej próbowałam sobie wyobrazić.
  • Nie mogliśmy wybrać lepszych usługodawców. O tym chyba napiszę osobny wpis, bo wszyscy spisali się na medal i to też w dużej mierze dzięki nim ten dzień wyglądał tak, a nie inaczej. 
  • Byłam zakochana w całej oprawie florystycznej tego dnia (Inna Studio-polecam z całego serca). Pamiętam, że jak tylko zobaczyłam rano mój bukiet oraz półwianek to już wiedziałam, że zupełnie o nic (jeżeli chodzi o dekoracje i kwiaty) nie muszę się martwić.
  • Bajkowe Śluby
    Bajkowe Śluby
    Bajkowe Śluby

  • Świadkami byli nasi najlepsi przyjaciele i to też był strzał w dziesiątkę. Bardzo nam pomogli w różnych kwestiach organizacyjnych tego dnia.
  • Podziękowania dla rodziców odbyły się bez żadnej piosenki i wspólnego tańca. Wręczyliśmy nasze zdjęcia z sesji narzeczeńskiej, wydrukowane w większym formacie i oprawione. Mąż powiedział kilka słów podziękowania, ja próbowałam też, ale to był jedyny moment kiedy się wzruszyłam i nie dałam rady dokończyć zdania. ;) 
  • Podziękowania dla gości mieliśmy w formie małych, szklanych fiolek z herbatą i karteczką z podziękowaniem. Papeteria od W cudzysłowie.
  • Bajkowe Śluby
  • Fotobudka połączona z księgą gości spisała się rewelacyjnie i mamy świetną pamiątkę.
  • Słodki stół i tort od Moje Słodkości Cafe też na szóstkę! Ja naprawdę muszę napisać wpis o usługodawcach. :P
  • Bajkowe Śluby
    Bajkowe Śluby
  • Mieliśmy dwa pierwsze tańce, bo po pierwszym okazało się, że moi rodzice nie byli na nim obecni. :P Po dobrych kilku godzinach wesela, moja mama więc poprosiła DJ-a o drugi, pierwszy taniec. ;) 
  •  Najlepszym momentem z całego tego dnia był moment, kiedy mój przyszły mąż zobaczył mnie po raz pierwszy. Nie spodziewałam się aż takiej reakcji i takiego wzruszenia z jego strony. Ja się wręcz zastanawiałam czy aby na pewno mu się spodoba moja suknia, moja fryzura itd. Jestem niesamowicie wdzięczna, że udało nam się ten moment dla nas zorganizować choć musieliśmy w tym celu wyrzucić trochę ludzi z mieszkania. :P 
  • Bajkowe Śluby
    Bajkowe Śluby
  • Gdzieś koło godziny 23.00 mieliśmy zorganizowane zapalenie na dworze zimnych ogni i też, mimo obaw, wyszło to rewelacyjnie. Z tego wychodzą cudowne zdjęcia! 
  • Pan Młody w drodze po mnie pojechał ze świadkiem na lody do McDonalda. :P A na oczepinach był nawet wyciągnięty z jego garnituru paragon to potwierdzający. ;P
  • Zdecydowaliśmy się na DJ-a zamiast zespołu i ani trochę tej decyzji nie żałujemy.
  • Jadąc do kościoła zatrzymaliśmy się gdzieś na poboczu, bo zależało mi żeby nie dojechać zbyt wcześnie tylko od razu rozpocząć ceremonię. W tym czasie minęło nas kilka samochodów naszych gości i wszyscy na nas patrzyli i trąbili. :P 
  • W kościele widziałam tylko mojego męża. Nie mam pojęcia, jakie w nim były dekoracje ani kto, gdzie siedział. Czułam się jakbyśmy byli tam tylko my i ksiądz. Rozczuliła mnie moja siostrzenica, która w pewnym momencie wołała kilka razy, na cały głos: „Daga!”. Siostra potem opowiadała, że musieli ją przytrzymywać żeby do mnie nie pobiegła. Ale to było bardzo kochane. :) 
  • Wszelkimi płatnościami, którymi trzeba było się zająć tego dnia (dj, oprawa muzyczna w kościele, samochód itd.) zajęła się siostra mojego męża. My dzień wcześniej przygotowaliśmy tylko odpowiednie koperty. 
  • Koło 23.00 przyjechały z życzeniami i prezentem moje koleżanki z pracy, które pracowały tego dnia do 22.00. One wcześniej się zapowiadały, że przyjadą, ale i tak gdy to się rzeczywiście stało to byłam niesamowicie zaskoczona i ucieszona. Takie niespodzianki cieszą ogromnie! 
  • Zapomniałam wziąć jakiekolwiek buty na przebranie, a nogi spuchły mi tak bardzo, że już koło północy musiałam buty zdjąć. Tańczyłam na boso, a po weselu moje nogi i suknia wyglądały jakbym wróciła z pracy w kopalni. ;) Butów nie dałam nawet rady założyć, by przejść do naszego pokoju, a wymagało to wyjścia na dwór. Mąż chwilę niósł mnie więc na rękach, ale potem było mu za ciężko i przerzucił mnie sobie przez ramię. Tak właśnie wróciłam z własnego wesela. :D 
  • Wesele trwało jakoś do czwartej rano i wszyscy nasi przyjaciele wytrzymali z nami do końca na parkiecie. :) Potem jeszcze chwilę siedzieliśmy przy stole, gdy sala już zaczynała być sprzątana. 
  • W naszym apartamencie było jacuzzi i choć ledwo stałam na nogach to dałam się mężowi tam jeszcze rano zaciągnąć. ;) Spaliśmy po weselu chyba jakieś dwie godziny. 
  • Na drugi dzień mieliśmy bardzo kameralne poprawiny, zorganizowane w ogrodzie u rodziców męża.

Jeżeli jesteście zainteresowani czymś jeszcze, związanym z tym dniem, to pytajcie śmiało. :) Ja chyba bym mogła całą książkę napisać. :P

Bajkowe Śluby
Napis LOVE - Inna Studio

4 komentarze:

  1. To naprawdę jesteście Wy na tych zdjęciach?? Wyglądacie przepięknie! Zwłaszcza to ostatnie zdjęcie jest fantastyczne! Wygląda jak wycięte z ekskluzywnego magazynu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :)) Tak, ja też nie wierzę, że to my. Jak widać wybór fotografów też był najlepszy z możliwych. :)

      Usuń
  2. Dagmara, wlasnie zamawiam papeterie od ''w cudzyslowie'' dzieki Twoim rekomendacjom. Z zaproszen od innej firmy bylismy mocno niezadowoleni zatem reszte zlecam komus sprawdzonemu! dziekuje za wszelkie rady na tym blogu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O jak miło, że komuś pomogłam! :) W cudzysłowie są najlepsi, my byliśmy bardzo zadowoleni zarówno z papeterii, jak i z całego przebiegu współpracy, kontaktu itd.

      Usuń