niedziela, 12 marca 2017

Na dwa miesiące przed ślubem - nie dowierzam i już chyba do samego końca nie będę dowierzać [Karolina]



I znów mamy niedzielę…  I chociaż standardowo wydaje mi się, że od ostatniego wpisu minął tydzień (no może dwa :)) to moja przypominajka Dagmara znów kilka dni temu napisała „niedługo post – pamiętasz?:P”, a w kalendarzu dziś rano pojawiła się dwunastka! Liczba, która równocześnie zachwyca i przeraża. Niestety w rankingu tych dwóch to drugie w ostatnim czasie wysunęło się na prowadzenie.

Nastał dla mnie dość dziwny czas, czas, w którym zdecydowanie za dużo myślę (chociaż to, że zdaję sobie z tego sprawę jest już chyba jakimś sukcesem :P). Czas, w którym na pytania typu: jak przygotowania, fryzura, garnitur czy sukienka odpowiadam z uśmiechem (zgodnie z prawdą:)), że załatwione.

I szczerze mówiąc praktycznie wszystkie fundamentalne rzeczy już mamy, a mimo to ciągle wydaje mi się, że jeszcze tyle przed nami! Czekamy za kwitkiem z urzędu stanu cywilnego i na początku tygodnia umawiamy się z naszym proboszczem – jest to kwestia bardzo ważna, którą warto zamknąć jak najszybciej. Swoją drogą zastanawiam się, na jaki czas przed ślubem Wy wraz ze swoimi wybrankami załatwiałyście wszystkie sprawy związane z Kościołem?

Nadal nie mamy pierwszego tańca i wybranej piosenki (może jakieś propozycje?:)). Czeka nas spotkanie z managerem sali, z którym muszę ustalić sporo kwestii. Między innymi dowiedzieć się, czy nie będzie problemu z robieniem przez nas słodkiego stołu, czy dekoracją sali już w czwartek, musimy także wybrać tort – o którym notorycznie zapominam :p Kolejną kwestią są podziękowania dla rodziców oraz ‘robótki manualne’ związane ze zdobieniem słoików na kwiaty i świeczki oraz tych z miodkiem dla gości. Część co prawda już mam więc z resztą powinno pójść gładko. :) Ostatnio przyjaciółka przypomniała mi o biżuterii, o której kompletnie zapomniałam! Zdecyduję się pewnie na coś delikatnego i oklepanego typu znak nieskończoności czy Lilou - są to całkowicie moje klimaty więc nie widzę sensu w obwieszaniu się na siłę jak przysłowiowa choinka.

To może teraz coś pozytywnego! W ostatnim miesiącu udało nam się wręczyć już prawie wszystkie zaproszenia. I to był bardzo fajny czas! Czas, w którym w końcu mieliśmy okazję spotkać się z bliskimi, z którymi mimo chęci nie zawsze spotykamy się tak często jak byśmy chcieli. Miło jest patrzeć na te wszystkie uśmiechnięte twarze, które chcę ten dzień spędzić z nami :)

Cały czas cieszymy się także naszym ‘gniazdkiem’, które bez wątpienia stało się naszym ulubionym miejscem na ziemi! Chociaż Szymonowi do pełni szczęścia brakuje zapewne toru motocrossowego za oknem to myślę, że poza tym małym mankamentem zgadza się ze mną (dla pewności ustalę to jak wróci do domu :P). Nic tak nie poprawia humoru, jak kubek gorącej kawy, koc i wylegiwanie się na sofie w salonie - dokładnie z tego miejsca do Was piszę i po moim małym wyżaleniu się, jest mi już o wiele lepiej :)

Dochodzę do wniosku, że nie stresuje mnie sam dzień ślubu, a raczej wszystkie te myślniki na liście rzeczy do zrobienia i fakt, że doba ma tylko 24 godziny :P Ale nie ma rzeczy niemożliwych! Trzeba spiąć pośladki -  w końcu to już ostatnia prosta :)

Niebawem mój wieczór panieńskim, przyznam Wam się, że nie mogę się już doczekać co tam dziewczyny wymyśliły :D

Zafundowaliśmy sobie też całkiem spontanicznie podróż poślubną! I chociaż wyjazd do Włoch marzył nam się od dawna to decyzję tą (oczywiście z racji na koszty) odwlekaliśmy. Co jakiś czas zerkałam na loty Polska-> Włochy, aż któregoś dnia oferta była tak korzystna, że żal było nie skorzystać :) Dla porównania powiem Wam, że podróż pociągiem Poznań->Kraków wyniesie nas tyle samo co lot samolotem do Wenecji.  Zaczęliśmy już planować całą podróż – jest to wyjazd na własną rękę, bez pośrednictwa biura podróży więc przygód na pewno nie zabraknie <3 Myślę, że cała organizacja takiego wyjazdu zasługuje na osoby post więc dajcie znać czy w przyszłości będziecie mieli ochotę o tym poczytać :)


A my spotykamy się już za miesiąc! To dopiero będzie! Wystukać na tej klawiaturze: „na miesiąc przed ślubem…” Nie dowierzam i już chyba do samego końca nie będę dowierzać :)  



3 komentarze:

  1. U mnie niecałe 3 miesiące do ślubu, ten czas pędzi jak szalony! Jeszcze u mnie z 6-miesięcznym łobuzem doba ma zdecydowanie mniej niż 24h :D Mam pytanie odnośnie słoików na kwiaty i świeczki, bo też przewiduję taką dekorację u nas, ale dopiero się za to zabieram... Zbierałaś słoiki sama? Wszystkie identyczne, czy różne rozmiary? I jak je ozdabiasz? Przepraszam za ciekawość, ale zastanawiam się jak ugryźć ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do słoiczków to przedstawię Ci moje top 3 :

    - Słoiki po kawie smakowej Douwe Egberts
    (https://www.google.pl/search?q=bobovita&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjFoeD29-rSAhWJuRQKHYikADAQ_AUIBigB&biw=1252&bih=554#tbm=isch&q=kawa+smakowa&*&imgrc=ctkZvtVvHkmhQM:)

    -Słoiki po obiadkach bobovita
    (dokładanie takie: https://www.google.pl/search?q=bobovita&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjFoeD29-rSAhWJuRQKHYikADAQ_AUIBigB&biw=1252&bih=554#tbm=isch&q=bobovita+kluseczki&*&imgrc=ZOTsvh9T23VNfM:)

    -Słoiki po paście z suszonych pomidorów jako świeczeniki (https://www.google.pl/search?q=bobovita&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwjFoeD29-rSAhWJuRQKHYikADAQ_AUIBigB&biw=1252&bih=554#tbm=isch&q=pasta+z+suszonych+pomidor%C3%B3w+biedronka&*&imgrc=0XLqzCBB82_pkM:)

    W zbieranie słoiczków zaangażowałam głównie moją mamę - już ponad pół roku temu więc pokaźna ilość czeka aby się nimi zająć:P Co do zdobień do gorąco polecam zajrzeć na aliexpress i poszukać juty z koronką. Kolejną przydatną rzeczą jest koronka z metra, o szerokości ok 1 cm - ładnie wygląda jak obwija się nią szyjki słoików oraz oczywiście obowiązkowo zwykły szary sznurek :) Jeżeli jesteś cieka moich próbek słoiczków to zapraszam serdecznie na mój instagram: takzwyczajniee

    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź! Skomentowałam na insta ;) Używasz kleju do obklejenia słoików? Jeśli tak, to jakiego?

    OdpowiedzUsuń