czwartek, 16 marca 2017

Nasza wymarzona kuchnia

Wiele z Was pisze do mnie o tym, że interesują Was wpisy z tematyki remontowo-domowej, więc dziś będzie pierwszy z nich. Nie musiałam długo zastanawiać się o czym napisać na początku. Od razu wiedziałam, że będzie to kuchnia. Dlaczego? Dlatego, że jest to nasze (póki co!) najbardziej reprezentatywne pomieszczenie. :D Wciąż się śmiejemy, że musimy jak najszybciej zrobić łazienkę na dole, by znajomi którzy nas odwiedzają przestali wchodzić na górę. ;)

Kuchnia była od początku naszym priorytetem, bo wiedzieliśmy, że tak jak damy radę funkcjonować bez np. drzwi, tak na dłuższą metę bez kuchni będzie ciężko. Zdecydowaliśmy się w całości na jej zakup w Ikei. Rozważaliśmy również inne opcje, ale po rozeznaniu się wśród naszych znajomych czy też rodziny, wybór padł właśnie na ten sklep. Mieliśmy dodatkowo szczęście, bo w tym czasie obowiązywała promocja, w której 10% wartości kuchni było zwracane na kartę podarunkową. Dzięki temu zyskaliśmy szafkę z umywalką do łazienki i kilka innych drobiazgów. :)

Nasza kuchnia niczym się nie wyróżnia od większości tych, które mieliśmy okazję oglądać na facebookowych grupach, czy też we wnętrzarskich gazetach. Biel w połączeniu z drewnem dominuje! (no i szarość ;))
Ale mimo, że może i nie mamy najbardziej oryginalnej kuchni na świecie, to na pewno mamy kuchnię przez nas wymarzoną.  

Od początku mieliśmy z Kubą dość konkretne jej wyobrażenie. Na szczęście wspólnie podobne. :) Obydwoje chcieliśmy białą kuchnię z drewnianym blatem. Przez moment zastanawialiśmy się czy wybrać prawdziwe drewno, czy laminat. Blat drewniany jest trudniejszy w jego pielęgnacji i łatwiej ulega uszkodzeniu. Jednak nie powstrzymało nas to przed zdecydowaniem się właśnie na drewno, które po prostu ma swój wielki urok. :) (Dla ścisłości, blat nie jest wykonany w całości z litego drewna, stanowi ono tylko jego zewnętrzną warstwę. Jest ona jednak na tyle gruba, że blat można szlifować.) Nasze zdania w kwestii wyglądu kuchni, różniły się tylko co do frontów. Ja od początku byłam za matowymi, a Kuba wolał fronty na wysoki połysk. Próbowałam go przekonywać, ale ciężko mi szło. U nas czasem jest naprawdę trudno, bo obydwoje lubimy mieć ostatnie zdanie. ;) I kiedy ja już się poddałam, machnęłam ręką, spoglądałam już tylko z tęsknotą na matowe fronty, to wtedy… Pan z Ikei przyszedł mi na pomoc. :D Okazało się, że nie posiadają oni w swojej ofercie białych frontów na wysoki połysk, bez uchwytów (nie chcieliśmy żadnych gałek/rączek/blaszek), a matowe i owszem. Wiecie co? Na głos się tam wtedy roześmiałam. :D

W Ikei macie możliwość samodzielnego zaprojektowania kuchni (na stronie jest dostępny specjalnie do tego przeznaczony program) lub zapłacenia za usługę wymierzenia pomieszczenia oraz wspólnego przygotowania projektu. My zdecydowaliśmy się na tą drugą opcję, by pozbyć się obaw, że np. sami pomylimy się przy którymś z pomiarów. Poza tym przy całościowym koszcie kuchni, nie jest już to znaczący wydatek.

Samo zaprojektowanie kuchni poszło nam bardzo sprawnie, ponieważ mieliśmy już wcześniej jej dość konkretny zarys w głowie. Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o urządzanie domu to u nas Kuba jest głównym dowodzącym i to on spędzał długie godziny projektując naszą kuchnię, łazienkę itd. ;)

Zdecydowaliśmy się na zakup w Ikei zarówno wszystkich mebli, jak i sprzętów. Sprzęty tam dostępne są produkowane głównie przez Electroluxa oraz Whirlpoola. Na razie korzystamy z nich zdecydowanie za krótko, by móc je rzetelnie zrecenzować, ale (odpukać!) nie mamy póki co żadnych wobec nich zarzutów. A moim ulubionym sprzętem jest, jakżeby inaczej, zmywarka. Wreszcie się skończył odwieczny problem zawsze pełnego zlewu. ;) A Kuba ma okazję otwierając zmywarkę, rzucić dumne: „Umyłem naczynia!”.  :D

Nie skorzystaliśmy natomiast z usługi transportu, ani montażu kuchni. Mieliśmy możliwość pożyczenia większego samochodu więc z transportem nie było źle. Pomijając oczywiście to ile Kuba się nadźwigał. Przy montażu też mogliśmy liczyć na pomoc kogoś, kto się na tym zna trochę lepiej. Postawienie tej kuchni na nogi zajęło nam pięć długich dni. Ekipa z Ikei na pewno poradziłaby sobie z tym szybciej. :P Ale jest duma, satysfakcja i całkiem wesołe wspomnienia. :) No i dowód, że się da! A pod podłączonym przez Kubę piekarnikiem, nawet elektryk się podpisał. :P

W ogóle wspominałam już o tym kilka razy, ale wspomnę kolejny. Jestem NIESAMOWICIE dumna z mojego męża i ze wszystkiego czego dokonał (i wciąż dokonuje) w tym domu. :) I choć może on sam, ma sobie wiele do zarzucenia, tak ja jestem szczerze pełna podziwu. Mężu jesteś najlepszy! (On wcale tych postów nie czyta, przewija tylko od góry do dołu i patrzy na zdjęcia :P).

Od początku chcieliśmy jedną ze ścian pomalować farbą tablicową. Podoba nam się możliwość pisania na niej, a dodatkowo fajnie kontrastuje z jasnymi meblami. Dostępne są również farby magnetyczne, co również jest rewelacyjną opcją. My się jednak na nią nie zdecydowaliśmy, a zdjęcia przyczepiliśmy po prostu za pomocą dwustronnej taśmy. Oczywiście niesie to ze sobą ryzyko uszkodzenia farby przy ewentualnym jej odrywaniu. My jednak wiemy, że te zdjęcia prędko nam się nie znudzą. ;)

Kuchnia jest w tym momencie naszym najbardziej skończonym pomieszczeniem. I jest dokładnie taka, jaka była w naszych wyobrażeniach. Ciepła, przestronna, z dużą ilością światła (okno w kuchni jest świetne!). Ze świeżymi ziołami na parapecie, z dużą ilością szuflad i szafek, z piekarnikiem na wysokości. Ze wspomnieniami na ścianie. :) Wielkim jej plusem jest też duża ilość blatu i swobodny do niego dostęp z różnych stron. Lubimy w niej przebywać, gotować, piec, śmiać się. Lubimy też robić w niej bałagan, ale to nic. ;)


Jeżeli dotrwaliście do końca, to mam do Was pytanie: O czym jeszcze chciałybyście przeczytać z tej remontowo-domowej tematyki? Są mi to ostatnio bliższe tematy niż te ślubne. Ale pewnie i o ślubach coś się czasem pojawi. A skoro już o nich mowa, to chciałabym poruszyć jeszcze jedną kwestię. Co miesiąc możecie śledzić ślubne przygotowania Karoliny. Jej ślub zbliża się już naprawdę wielkimi krokami! Stąd moje pytanie: Czy jesteście zainteresowane śledzeniem ślubnych przygotowań kolejnej Panny Młodej? Planującej swój wielki dzień na 2018 rok? Koniecznie dajcie znać! :) Bo ja już nawet mam jedną osobę na myśli, choć ona jeszcze o tym nie wie i wcale nie wiem czy będzie zainteresowana. :P

Tak to się zaczęło :)

Kuchnia świeżo po zmontowaniu, zdjęcie robione na pewno po północy. ;)

Nieco później, ale brakuje jeszcze ziół na parapecie, które są w tym momencie. :)

Nasza przepełniona słodyczą ściana :P


7 komentarzy:

  1. Piekna kuchnia, zwlaszcza blaty :)

    A co do tematow weselnych to moze byc mogla napisac o tym jak wlaczac ( lub nie) bliskich w przygotowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę coś na ten temat napisać, ale my bardzo mało włączaliśmy bliskich w przygotowania. Nie znali oni nawet szczegółów naszych przygotowań. Bardzo nam zależało, by nikt nie narzucał nam swojego zdania.

      Usuń
  2. Zamierzamy wziąć ślub w maju przyszłego roku, więc bardzo chętnie poczytam o przygotowaniach kogoś innego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. no matowe szafki fajnie wyglądają :) nie przeszkadza wam że kuchnia jest otwarta na salon? Teraz we wszystkich mieszkaniach tak się robi co mnie niesamowicie irytuje ;) ale na szczęście też planuję budowę domu więc zrobię tak jak będę chciała - kuchnia z drzwiami :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasza kuchnia jest otwarta na salon, ale jest z zupełnie drugiej strony domu niż on. Więc nie jest to salon z aneksem kuchennym. Nam takie rozwiązanie odpowiada. :)

      Usuń
  4. Będziemy mieli bardzo podobną kuchnię! :) z tym że my wybraliśmy śmietankowe fronty i ciemnejsze blaty.
    Bardzo dobrze, że (nieco zmuszeni;d) zostaliście przy macie, bo połysk jest fatalny w utrzymaniu! Wszystko na nim widać, co chwila trzeba przecierać szmatką itd.
    My zdecydowaliśmy się na kuchnię na zamówienie, u lokalnego "kuchniarza" (haha! Taki Pan, który wykonuje meble kuchenne;)) i, o dziwo, wyszło nas to o wiele taniej niż w sklepie.
    Obecnie również jesteśmy na etapie wicia gniazdka - do ślubu zostało nam 5 miesięcy - dlatego chętnie zaglądam na waszego bloga i wyczekuję nowych wpisów :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja też niedawn remonowałam kuchnię. ALe że jestem trochę neizdecydowaną osobą to w połowei remontu zamarzyła mi się wyspa! Oczywiście nie ujęłam jej w kosztorysie, który sobie skrzętnie wcześnie przygotowałam. Ale na szczęście znalazłam świetną opcję pożyczki w internecie tutaj https://www.credy24.pl/pozyczki-na-raty/ i teraz mam swoją wymarzoną kuchnie :)

    OdpowiedzUsuń